Vincent wbiegł szybko
zamek książ |Kuchnie |Podłogi egzotyczne

„Vincent wbiegł szybko na schody, Theo za nim. Joanna spodziewała się ujrzeć człowieka chorego; tymczasem mężczyzna, który objął ją tak serdecznie, miał zdrową cerę, uśmiech na twarzy i wygląd człowieka zdecydowanego.
„Wydaje się zupełnie zdrów, wygląda lepiej od Thea" — było jej pierwszą myślą. Ale nie mogła przemóc się na tyle, by spojrzeć na jego ucho.
— Theo — zawołał Yincent; trzymał ręce Joanny
lillłiiiilllliiUlUuu
w swoich i spoglądał na nią z aprobatą — wybrałeś sobie wspaniałą żonę.
— I ja tak sądzę — zaśmiał się Theo z wdzięcznością.
W wyborze żony kierował się Theo widocznie podobieństwem do ich matki. Joanna miała piwne, łagodne oczy, podobne do oczu Anny Kornelii, i zupełnie jak matka była pełna współczucia i litości dla losu innych. Dziecko było jeszcze niemowlęciem, ale już teraz wyczuwało się u Joanny coś z matriarchalnej powagi. Twarz jej miała wyraz prosty i zacny; jasnokasztanowate włosy sczesane gładko do tyłu ukazywały wysokie, typowo holenderskie czoło. Jej miłość do Thea obejmowała również Vincenta.
Theo pociągnął Vincenta do sypialni, gdzie w kołysce spało dziecko. Dwaj mężczyzn i stali pochyleni nad maleństwem, łzy błyszczały im w oczach. Joanna podeszła na palcach do drzwi; chciała cicho odejść, zostawić braci samych. Gdy kładła rękę na klamce, Vincent odwrócił się z uśmiechem i rzekł, wskazując ozdobną, szydełkową kapę na kołysce“(8)



ZAKOPANE |Perfumy |Drzwi drewniane