cień zakurzonego beżu
zamek książ |Modne fryzury |gadżety ze skóry

„cień zakurzonego beżu. Tabliczki z napisami, lampy, filary i podesty, spowite w bankową ornamentację fin de siecleu, tworzyły kunsztowny gąszcz — na dnie cisnęły się ssaki. Były ich setki. Stały obok siebie goryle, hieny, tygrysy, psy, bobry, niedźwiedzie, jelenie, wieloryby, tchórze, delfiny, kangury, orangutany, pumy, szakale, wiewiórki... Zdumiony łepek żyrafy górował nad ciżbą, obok w milczeniu ryczał łoś. Szkielety wielorybów bielały u wejścia, podobne do płatowców Ludwika Bleriot. Patrzyłem na ten nieruchomy porządek gatunków, wstawiony w fantazyjną, rotszyldowską przestrzeń i pomyślałem
0 Francji przyrodniczej, racjonalistycznej. Pomyślałem o Renanie i Verneie, o gabinecie Goncourtów, o Pasąuierach, może jeszcze o Antonim Thibault. Widok tej giełdy zwierzęcej wśród pluszowych kanapek, gdzie rogi, grzbiety i kły wyłaniały się ze splątanego tła moderny, przypomniał mi Francję, którą wziąłem z lektur. Właśnie taka Francja stała się dla mnie na długi czas miarą humanizmu. Pytam jednak, czy taka Francja była naprawdę. Na ile to, w co uwierzyłem, miało pokrycie w faktach rzeczywistych, a na ile było wizją kultury, i w jakim stopniu kultura jest kłamstwem. W takim samym jak oksydowane ozdoby na balastach mojego zegara w jadalni, w którym złocone wagi i łańcuchy osłaniały ukryty mechanizm Mechanizm był prawdą. Zębate koła, osie“(9)



podnośniki |restauracje kraków |nissan